Specjalistyczne zawody, do których doskonale przygotowywały szkoły zawodowe, niestety, są na wymarciu. Hydraulicy, stolarze, ślusarze, kiedyś pogardzane fizyczne zawody, niejednokrotnie niedoceniane i wyśmiewane, dzisiaj okazują się być na „wagę złota”.

Zlikwidowane naprędce szkoły zawodowe, lobbowane w mediach licea i szkoły policealne dały nam wszechobecny wysyp ludzi mających dużą wiedzę ogólną lecz zerową wiedzę techniczną. Na własnej skórze przekonałem się ostatnio, jak ciężko znaleźć dobrego fachowca, którego terminy nie są tak odległe, jak nasza planeta ziemia od słońca. Poszukując dobrego hydraulika w Krakowie przejrzałem bardzo dużo ogłoszeń. Niestety, po kilkunastu telefonach i kilkudziesięciu e-mailach, okazało się, że pierwszy wolny termin to koniec września bieżącego roku. Oczywiście, tak długo czekać nie mogłem. Ulotki tzw. zrywki poszły w ruch. Krótkie, aczkolwiek treściwe ogłoszenie : ” Pilnie poszukiwany hydraulik Kraków, zostało rozwieszone w bliskiej i dalszej okolicy. Kilka telefonów z propozycjami wykonania usługi otrzymałem, niestety, znowu z terminami na za dwa miesiące. Przyszłoby mi chyba samemu zakasać rękawy, zakupić klucz francuski wraz z kilkoma paczkami pakuł i zabrać się za naprawę cieknącej instalacji wodnokanalizacyjnej. Z pomocą przyszedł mi jak zwykle przypadek. Podczas robienia zakupów w pobliskim markecie, uwagę moją zwrócił starszy, dobrze ubrany jegomość. Potrzebował rozmienić banknot stuzłotowy. Po krótkiej rozmowie, okazało się, że wieczorami dorabia sobie jako tzw. „złota rączka” i z hydrauliką jest za pan brat. Z szanownym Panem hydraulikiem z Krakowa wymieniliśmy numery telefonów i wstępnie ustaliliśmy termin prac związanych z uszczelnieniem i zlikwidowaniem problemów z moją instalacją wodnokanalizacyjną. Ta prosta sytuacja z mojego życia uświadomiła mi, jaki duży błąd popełniono likwidując te bardzo potrzebne na co dzień zawody i jak trudno nam, prostym ludziom obejść się bez specjalistów w danej dziedzinie. Dziękuję szczęściu, że dzięki sympatycznemu starszemu Panu hydraulikowi z Krakowa, nie musiałem sam zakasać rękawów i zabrać się za pracę, o której mam bardzo znikome pojęcie.